RSS
 

Jeden procent

21 sty

Byliśmy ostatnio z kolegą z pracy w domu jednego bogacza skatologować jego kolekcję win. Kolega w ramach siły roboczej do przenoszenia skrzynek, ja w ramach znawcy (ha, ha, ha). Bogacz się znudził kolekcjonowaniem win i chce wszystko sprzedać. Ma tych butelek za pół miliona funtów, ale już go to nie kręci, teraz postanowił kolekcjonować samochody. Już kupił chyba ze 30. Wszystko to nam opowiedział jego asystent. Powiedział nam też ile kosztuje utrzymanie ogrodu – prawie moją miesięczną pensję. W pewnym momencie przyszła żona bogacza (samego bogacza nie było) i zaczęła narzekać, że muszą teraz tyle rzeczy zrobić, wyremontować cały dół domu, spakować tę kolekcję win, coś tam jeszcze o marmurach. Oczywiście mówiąc, że muszą to zrobić, miała na myśli, że muszą komuś zapłacić, żeby to zrobił. Myślałam, że mnie zemdli. Oczywiście, chciałabym żyć wygodnie i pracować niewiele, ale Boże chroń, żebym kiedyś miała być tak bogata, że już bym nie wiedziała co z tymi pieniędzmi robić i wymyślała jakie to drogie, luksusowe dobra mogę kolekcjonować. Czy naprawdę, założenie jakiejś fundacji charytatywnej nie byłoby o wiele bardziej satysfakcjonujące? Nawet z takiej zwyczajnej, egoistycznej perspektywy? Czy nie lepiej podbudować sobie ego kolekcją dobrych uczynków niż kolekcją samochodów?

PS. Czy ktoś z Was czyta mojego bloga o książkach? Widzę ze 20 wejść z dudli dziennie, ale wszyscy siedzą cicho jak myszy pod miotłą.

PPS. Wygrałam ostatnio 20 książkek – wszystkie nominowane do Costa Awards we wszystkich kategoriach. Książki to jedyna rzecz, którą warto kolekcjonować. No i może jeszcze buty. Ale, kurwa, samochody?

song: Raphael Saadiq – Still A Man

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tance, hulance, swawole

04 sty

Przezylam swieta z rodzina Maurycego. Bardzo mnie dlugo straszyl swoja matka, ale oczywiscie okazalo sie ze nie taka tesciowa straszna. Ogolnie poziom stresu i paranoi byl zupelnie nieadekwatny do wydarzenia.

Na Sylwestra Maurycy wykombinowal ze pojedziemy do Szkocji i zrobimy to po szkocku. I tak to udalismy sie do Glasgow na Homanay (czyli Sylwester po szkocu). Na poczatek wszyscy chlopcy (oprocz Maurycego) przebrali sie w szkockie spodniczki, zawiesili sobie szkockie torebeczki na pasku i tak zesmy wparadowali na ceilidh odbywajacy sie w kosciele, ktory dawno przestal byc kosciolem i jest teraz Centrum Kultury Szkockiej. Tak na oko okolo 60% panow bylo w spodnicach, pardon, kiltach. Maurycy najprawdopodobniej wykoncypowal, ze wystarczy ze bedzie jedynym czarnym na calej imprezie, nie musi jeszcze byc jedynym czarnym w szkockim stroju ludowym.

Przy wejsciu dali nam po buteleczce szkockiej, ktora okazala sie bardzo przydatna, gdy ruszyly tance ludowe, w ktorych zobowiazani bylismy wziac udzial. Zespol przygrywal na skrzypkach i akordeonie, dajac nam przed kazdym numerem ogolne wskazowki co do tanca. Oczywiscie pierwsze dwie minuty kazdej piosenki przypominaly zupelny Armagedon, bo kazdy tanczyl sobie podlug checi i mozliwosci, ale ostatecznie wylaniala sie z tego jakas choreografia. I tak zesmy tancowali, az w koncu zarzadzono przerwe na poczestunek, ktorym oczywiscie bylo danie narodowe haggis – taka troche wykwintniejsza kaszanka podawana z brukwia i kartoflami.

 

Na koncu odliczylismy od 10 w dol, jakis wazny Szkot odegral na dudach “Auld Lang Syne” a mysmy spiewali, chociaz w ogole nie znalismy tekstu, a juz najbardziej ja.

 

Klawo bylo.

 

Song: Auld Lang Syne

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Christmas cheer

21 gru

Wczoraj autobus nie jechal tam gdzie chcial, ale kierowca zawolal mnie i powiedzial, zeby wsiadala bo jest zimno i mokro, to mi da transfer ticket na dalsza czesc podrozy, zebym nie musiala dwa razy placic.

Ucieszona wsiadlam.  Gdy dojechalismy do konca dal mi bilet i mowi ‘szybko, szybko’, wskazujac na autobus przed nami, ktory jechal tam gdzie chcialam. Pobieglam, ale ten kierowca nie byl juz tak mily i zatrzasnal mi drzwi przed nosem i odjechal w pizdu. I stalam jak ta sierota na tym przystanku, wiec kierowca z poprzedniego autobusu zawolal mnie i mowi, ze moge tez wykorzystac ten bilet na linii 68 i 468. I patrze sie na tego kierowce, i tak mi znajomo wyglada, taki wasaty w stylu Walesy, albo taty ktorejs z moich kolezanek. I akcent tez tak jakos milo dla ucha brzmi, wiec sie pytam ‘a skad Pan jest?’. A on na to, ze z Polski. A ja na to, ze ja tez i ze Wesolych Swiat i zesmy sie posmiali chwile. Mysle sobie, Boze drogi jaki mily rodak, chyba sie zaraz poplacze.

I przy tej okazji i Wam chcialam zlozyc swiateczne zyczenia, bo moze sie zdarzyc ze juz tu przed swietami nie zajrze. Roznie bywa.

song: Vivaldi – Cztery Pory Roku (wiosna)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Fuck me good, fuck me long, fuck me numb

15 gru

Powiem Wam tyle – caly swiat mi smakuje tektura.

 

Poza tym, wymyslilam jakies nowe haslo na tego bloga i go zapomnialam.  A gdy wreszcie je zresetowalam, to wspanialy blog pl kazal mi wpisac kod antyspamowy zawierajacy polskie znaki.

Od miesiaca czytam sobie o stanie wojennym na potrzeby mojej wielkiej powiesci. I bylo mi bardzo przyjemnie, intymmnie i spokojnie, jak to bywa gdy czlowiek bada historyczne wydarzenia, az tu nagle przyszla trzydziesta rocznica i znienacka wszyscy mi sie wpakowali w ten stan wojenny z buciorami i sobie nim gebe wycieraja rzucajac cytatami z Wikipedii na prawo i lewo.

Napisze list do Jaruzelskiego i mu powiem: Panie Generale, jeszcze tydzien maksymalnie i bedzie spokoj. Wszyscy pojda kupic karpia i wroca do narzekania na terazniejszosc. Jeszcze tydzien Panie Generale, wytrzymajmy.

song: Frank Ocean – Novacane

(musicie sie zaznajomic z tym utworem)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Five clock in the morning, where you gonna be

29 lis

Właśnie skończyłam czytać ‘The Corner’ napisany przez Davida Simona i Eda Burnsa. Jest to reportaż na ponad 600 stron opisujący życie jednego z gett w Baltimore. Dawno mnie lektura niczego tak nie trzepnęła i otrzeźwiła.

Mam ja ten problem, że mi łatwo oceniać ludzi. Że sobie myślę, och bo gdybym to jak była w takiej sytuacji, to na pewno bym nie brała narkotyków. Ani ich nie sprzedawała. Nie wstąpiłabym do gangu, nie zaszłabym w ciążę w wieku lat 14. Chodziłabym twardo do szkoły i próbowała się z tego getta wyrwać.

Tak, bo przecież mam silną wolę? Dwóch dni bez czekolady wytrzymać nie mogę, ale z getta to bym się wyrwała jak nic.

I jak to mówi David Simon, gdy sobie wyobrażamy jak to my byśmy sobie w tym getcie poradzili, to wyobrażamy sobie nas, ukształtowanych przez nasze wygodne życia, pokończone szkoły, w miarę normalne rodziny (lub chociaż takie, w których twoja matka nie przepierza na działkę kasy na jedzenie).

Innym dość nieoczykiwanym rezultatem przeczytania tej książki jest to, że nagle życie narkomana wydaje mi się dość kuszącym prospektem.

Gdybym mogła te wszystkie moje zmartwienia, pragnienia i potrzeby, które dzień w dzień zaprzątają mi głowę, zamienić na jedną tylko potrzebę i pragnienie. Naćpać się. Jeden, jedyny cel tylko osiągany dzień w dzień. I święty spokój z całą gamą innych potrzeb materialnych i emocjonalnych. Naćpać się i już mnie nic zupełnie nie obchodzi.

Oczywiście, można na przykład od razu się zabić i wtedy też jest święty spokój ze wszystkim.

Tak czy siak, mam nadzieję, że Was zachęciłam do lektury. ‘The Corner’ to najlepsza książka jaką przeczytałam w tym roku.

song: Lauryn Hill – Ex-Factor

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ple ple

27 lis

Rany. Wiatr tu hula po tym blogu.

Jak się macie? Halo, halo, alo, alo, lo, lo…

Jestem taka zajęta.

Nasz CEO podczas piątkowej imprezy gwiazdkowej wygłosił taką przemowę:

"Świat zmierza ku gównu, zatem cieszmy się tą chwilą teraz".

I ja się cieszę. A kiedyś rzucę tę pracę i wtedy będę się cieszyć jeszcze bardziej.

Wydawnictwo się rozkręca i zasysa pieniądze jak odkurzacz (na szczęście nie moje).

A poza tym to nic nowego. Nadal z Maurycym, nadal walczę z czarną dziurą jak z wiatrakami.

W następnej notce wykrzesam z siebie więcej entuzjazmu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kochanie, jestes dzisiaj bardziej neurotyczna niz zwykle.

12 paź

Powiedzial mi dwa dni temu Maurycy.

Dzisiaj pytam sie goscia z IT dlaczego wina mi sie zawieszaja miedzy systemem sprzedazy a system magazynu i co mam zrobic, zeby nie czekac godzine, az wreszcie wyladuja tam gdzie chce. A on mi na to: Cierpliwosc jest cnota.

Oczywiscie nie moja cnota.

Zawsze jak jezdze rowerem nad kanalem to boje sie ze do tego kanalu wpadne. Zwierzylam sie Maurycemu z moich obaw, a on mowi, ze nie slyszal nigdy o takim przypadku, zeby ktos wjechal do kanalu rowerem.

To o niczym nie swiadczy.

Bardzo lubie pazdziernik w Londynie, bo w pazdzierniku tu przyjechalam. I kazdy kolejny pazdziernik przynosi ze soba zapach marzen, nowosci i przygody.

Ciesze sie na te skojarzenia, bo inaczej nie wiem, jakbym mogla wytrzymac jesien tutaj.

Bylam w Polsce na 10 dni i jadlam caly czas kanapki z chlebem, kielbasa i pasztetem. To sa wazne argumenty za powrotem.

Oprocz tego mialam ten swoj literacki debiut. Obcy ludzie do mnie podchodzili i mowili, ze sie im podobalo, tak ze chyba sukces.

A teraz siedze w pracy. I jutro znow tu bede.

song: Anthony Hamilton – Pass Me Over (w kolko, mimo ze to o Jezusie troche)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przyjdzie taki dzień.

09 paź

Przyjdzie dzień, że w Warszawie będzie Budapeszt, a czarne będzie białe, a białe będzie czarne.

song: Jeszcze Polska nie zginęła

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

No i nic

25 wrz

Podstolny się na szczęście wyprowadza, bo sytuacja się robiła czasami dość sitcomowa. Jakis czas temu mieliśmy inspekcje z agencji, w sobotę rano, więc Podstolny udawał że jest moim chłopakiem (bo on oczywiście mieszka z nami nielegalnie). Nie muszę mówić że performens oskarowy odstawił. Nawet mnie w szyję pocałował, co uważam było zbędne.

Oprócz tego Sylwia poznała nową miłość swojego życia i teraz z nim wyjeżdża do Brazylii, tak że szukamy mi nowego współlokatora. Próbowałam wytłumaczyć Maurycemu, że już jesteśmy prawie rok razem i to zupełnie odpowiedni czas aby zamieszkać ze sobą, ale jeszcze chyba nie jest na to biedak gotowy, bo bardzo się przestraszył, więc nie naciskałam.

W środe jadę do Manchesteru odczytać moje dzieło przed publicznością, oczywiście przeziębiłam się, więc odczyt się odbędzie moim seksownym głosem.

Ach, co jeszcze. Wraz z dwiema osobami (które mają więcej funduszy, znajomości i doświadczenia) zakładamy wydawnictwo, które będzie wydawało tłumaczenia literatury wschodnio i środkowoeuropejskiej.

Poza tym, to piszę, piszę, piszę.

Właśnie przyszła paczka od mamy z książkami do researchu do mojej powieści. W bonusie dostałam nawet książkę Jaruzelskiego.

Jak wszystko dobrze pójdzie to za jakieś dwa lata się spotkamy w księgarni.

song: Pharrell & Yessirs – SHow You How To Hustle

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sukcesy duze i male

30 sie

Drogie dzieci.

Nie umarlam. Z powodu braku kofeiny bylam przez jakis tydzien w spiaczce, ale wrocilam juz do nalogu i od razu lepiej.

Z nie-nowosci to z Maurycym milosc nam kwitnie. Bylismy ostatnio na plazy w Brighton, gdzie musielismy siedziec w kurtkach. Natchnieni jarmarkowymi rozrywkami, w ktorych mozna bylo wygrac rozne pluszowe paskudztwa za strzelanie i rzucanie roznymi przedmiotami w inne przedmioty, zoorganizowalismy nasze wlasne zawody.
Mowie
- Maurycy, kochany. Jak dorzucisz trzema kamyczkami do morza, to dostaniesz calusa.
Maurycy na to
- A jak dorzuce piecioma to co?
- To dostaniesz buzi z jezyczkiem.
- Hmm, a co musze zrobic, zeby .. – i wyszeptal mi do ucha takie swinstwa, ze Wam nawet nie powtorze.
- No moj drogi, to bedziesz musial wrzucic cala plaze z powrotem do morza.
- Hmm.. a zeby.. – i cos znowu zbreznego mi wyszeptal
- To musisz zlapac mewe i ja wrzucic do morza
- No to chociaz…. – i dalej mi na ucho jakies nieprzyzwoitosci
- Jak wrzucisz przypadkowego przechodnia do morza to dostaniesz.

I tu sie, musze Wam przyznac, Maurycy zaczal zastanawiac.

Z innych bardziej nowych nowosci, to zajelam drugie miejscve w takim zupelnie maciupenkim mini konkursie takiego wydawnictwa na dwu-trzy zdaniowe opowiadanko. Nic z tego wynika oprocz chwilowej chwaly na facebooku. Wlasciwie zwyciestwo to tak male, ze czekalam z dzieleniem sie az bede mogla jakis inny sukces na tym samym oddechu wymienic. I nadszedl ten kolejny sukces.

Moje inne opowiadanko, takie z rodzaju flash fiction, wiec tez raczej niewielkich gabarytow, raptem 400 slow, zostalo wziete do antologii, ktora bedzie wydane pod koniec wrzesnia. Inauguracja odbedzie sie w Manchesterze podczas festiwalu artystycznego pod koniec wrzesnia i jako jeden z autorow zostalam tam zaproszona i poproszona o odczytanie mojego dziela przed publicznoscia. Co uczynie oczywiscie z mila checia, bo w moim opowiadanku wystepuje slowo ‘fiut’ (‘cock’), a zawsze chcialam tak sie wypowiedziec przed jakims szerszym zgromadzeniem.

song: Tekitha – Walking Through The Darkness

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii