Byłyśmy z Sylwią na zakupach wczoraj i zgubiłyśmy się w pewnym momencie, więc dzwonię do niej, a Sylwia mówi, że jest w szatni. Wiecie, większość sklepów z ubraniami ma szatnie, gdzie można przymierzyć rzeczy.
Kupiłam sobie za małe dżinsy, dwie pary w dodatku. Bo postanowiłam, że schudnę.
song: Portishead - Sour Times
Mialy byc komiksy z mojego fascynujacego zycia, wiec voila.
Okazuje sie, ze mozzarella sie pisze przez dwa 'z'
.
Dla nie-angielskich: W dymku - Jezeli nie maja mozzarelli, to dostane szalu.
song: Credence Clearwater Revival - Fortunate Son
Tak wygląda życie na emigracji:

Anyway. Nie wiem, co zrobić z Henriksem i Luisem Roberto. Z Henriksem znowu już byliśmy stopie zupełnie koleżeńskiej, ale wczoraj znowu miał jakieś zwarcie w głowie najwyraźniej i próbował mnie pocałować lub coś w tym stylu. Henriksa bardzo lubię, bo jest zagorzałym fanem mojej sztuki. Luis też właściwie. Zachwyca się tyle ile trzeba, ale myślę, że jednak bardziej podobają mu się moje piersi. W sumie nie ma co się dziwić, piersi mam lepsze niż rysunki.
Poza tym to nic się nie dzieje, nikt mi się nie oświadczył, pomijając Garfielda i Glu, którzy to robią nieustannie w kilkutygodniowych odstępach. W końcu się zestarzeję tak, że będę musiała któregoś przyjąć (i zapewne wtedy się okaże, że oferta już nieaktualna).
Moja praca doprowadza mnie do szału. Właściwie to źle to ujęłam. Moja praca doprowadza mnie do cichej desperacji. Codziennie jak stoję przed drzwiami do biura czuję, że mi się odbija śniadanie. Po prostu zupełnie nie ogarniam, jak można spędzać tyle czasu dziennie robiąc coś, co się ma kompletnie w dupie. Wiem, że są ludzie, którzy lubią swoją pracę i zamierzam do nich dołączyć, bo czuję, że jeżeli tego szybko nie zrobię to zrobię coś innego, o wiele głupszego.
Dopadł mnie właśnie bezsens życia.
song: Thomas Newman - American Beauty
Jeżeli miałam jakieś wątpliwości co do mojej artystycznej kariery, to teraz na dobre zostały rozwiane. Jeszcze na dobre nie zaczęłam, a moja sztuka już wzbudza kontrowersje i ostre wymiany zdań. O czym, jak wiadomo, marzy każdy artysta. Moim następnym projektem będzie ulepienie matki boskiej z odchodów żubra.
Póki co nadal muszę chodzić do pracy i codziennie o 6 wieczorem wpychać się do pociągu linii Bakerloo, który wygląda tak:

Zaczyna mnie to trochę frustrować. W środę się obudziłam i jakoś mnie szyja bolała, więc stwierdziłam, że nie idę. Zostałam w domu i zrobiłam pranie.
Przeczytał ktoś wszystkie część Czarnoksiężnika z Oz? Wiecie, że tego jest chyba z 14 części!?
Czy teraz skoro nie interesuję się chłopcami i jestem artystką nadal muszę myć włosy ?
song: Adriana Evans - Seein' Is Believing
Yesman (wrogiej frakcji chyba) radzi mi z dobrego serca, abym zaniechala kariery artystki i dalej zajmowala sie chlopcami. Pomysl zupelnie bez sensu. Moze rezultaty sa poki co raczej cienkie, ale trzeba wziac pod uwage, ze jestem artystka dopiero od miesiaca. Chlopcami sie zajmuje juz 10 lat z okladem i rownie cienkie mam rezultaty.
Trzeba w koncu uznac porazke, zaakceptowac to, ze nikt sie ze mna nigdy nie ozeni i oddac sie innym pasjom.
Zeby nie bylo, ze jestem goloslowna - Walentynki spedzilam w Notting Hill Arts Club na "Drop in + Draw". Byli tam rozni ilustratorzy i autorzy komiksow, a na stolach lezaly kredki, flamastry i kartki. Ludzie sie porozsiadali na kanapach i fotelach i zaczeli rysowac. Bylo zupelnie fajnie jak w przedszkolu z ta roznica, ze mielismy piwo.
Bede Wam rysowac komiksy z moim przygodami. Chociaz niestety wczoraj sie okazalo, ze zupelnie nie umiem rysowac komiksow!
song: The Ting Tings - That's Not My Name
Kochani, wiem, że jest presja, żebym pisała notki, ale niestety nic godnego uwagi się nie wydarzyło. Dalej rysuję. Wczoraj mieliśmy szkolenie BHP na temat różnych zagrożeń jakie niesie ze sobą praca w biurze. Chyba najbardziej przestraszył mnie tzw. "mouse finger", którego można się nabawić od używania myszki. Dla przestrogi narysowałam Wam obrazek:

Niestety nie jest wykończony, albowiem wczoraj przyszli do nas panowie wieczorem i powiedzieli, że za 5 minut nam wyłączą prąd na kilka godzin. Bardzo się spieszyłam więc i napis robiłam już przy świeczce. Which explains a lot.
Robiłam też cały obrazek z głowy trochę się wzorując na własnej ręce (aczkolwiek jeszcze nie nabawiłam się mysiego palca).
W życiu uczuciowym bez zmian, Luis Roberto i Henriks. I nic nie wynika z niczego. Zatem będę dalej rysować.
song: Sound Directions - Play Car
Och ludzie, ale sie porobiło. Uznałam, że mam Luisa gdzieś jednak, bo on jest niepoważny after all. I ja nie mogę uprawiać seksu z takim szczenięciem, bo jest to trochę zboczone. A Henriks ze mną zerwał praktycznie rzecz biorąc już dwa razy, więc też sobie przestałam nim głowę zawracać i mi zupełnie przeszło. Bardzo się po tym zerwaniu zaprzyjaźniliśmy, spotykamy się co drugi dzień, Henriks mi czasem obiad ugotuje, a czasem ja jemu. Czasem mi obrazek zeskanuje, czasem pójdziemy na jakąś wystawę, czasem do kina i wszystko układało się wspaniale, aż do wczoraj, kiedy Henriks żegnając się ze mną wymierzył mi pocałunek prosto w usta, zamiast zwyczajowego policzka. Zupełnie niewinny pocałunek, cmoknięcie takie, ale o pomyłce nie mogło być mowy. Nawet mnie ręką w pasie przytrzymał, więc nie mam wątpliwości, że było to z premedytacją. Pocałował i poszedł. Na początku nie przejąłam się specjalnie, ale im bardziej o tym myślałam tym bardziej o tym myślałam. W tej chwili myślę już o tym przez jakieś 80% czasu i czuję się jakbym miała znowu 14 lat. Nie zastanawiam się nad tym, co to znaczy, bo wiem co to znaczy. To znaczy, że Henriks, jak każdy mężczyzna, zupełnie nie wie czego chce. Zastanawiam się natomiast co ja na to właściwie. I czy fakt, że myślę o tym cały dzień nie jest przypadkiem odpowiedzią.
Pomijając moje radosne życie uczuciowe to chciałam donieść, że jednak postanowiłam zostać artystką malarką. A dokładnie to ilustratorką. Jak już postanowiłam zostać artystką to udałam się do sklepu z materiałami dla artystów i w kilku ratach przepuściłam tam jakieś 100 funtów mimo że wszystko było na wyprzedaży. Nie wiem jeszcze, czy będę mistrzynią węgla, akwareli, pasteli, tuszu, akryli czy Bóg wie czego jeszcze, więc kupiłam wszystko na wszelki wypadek, bo niczego nie próbowałam wcześniej tak naprawdę. Moją artystyczną podróż zaczęłam od akwareli. W ogóle nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać, ale od czego jest youtube. I namalowałam słonia. Dzisiaj postanowiłam zostawić na chwilę różne dziwne media, na których się w ogóle nie znam i wrócić do ołówka i poćwiczyć takie rzeczy jak oczy, uszy, nosy, głowy dorosłe, głowy dziecięce. Ciekawa sprawa, dzieci mają gigantyczne czaszki okazuje się!
Do 19 kwietnia muszę mieć takie rzeczy w małym paluszku (ogromne dziecięce czaski w małym paluszku, wyobrażacie sobie?), bo zapisałam się na kurs ilustracji książek dla dzieci do St Martins College of Art, która to jest ponoć najbardziej prestiżową akademią sztuk pięknych w UK, ale o tym nie wiedziałam, gdy się zapisywałam.
Dobra, idę spać, bo niestety świat się jeszcze na mnie nie poznał i muszę nadal chodzić do pracy.
song: Nobody Beats The Beats feat. Little Brother& Linn - Cloud 9