RSS
 

jeszcze raz – nowy adres

12 sty

OK dzieci.

Walczę z tym wordpressem, żeby przenieść archiwum, ale wygląda na to, że ilość głupot które przez 15 lat tu wypisałam przerosła możliwości przerobowe ich serwerów, bo międli to od tygodnia.

Jestem w kontakcie z technical support (a dokładniej mówiąc napisałam do nich i czekam aż mi coś odpowiedzą).

Tak czy siak, niech sobie cała piątka czytelników zapisze ten adres :
https://blogdudli.wordpress.com/

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

tu będę

07 sty

Jeszcze nic tam nie ma. Ale jak się zaimportuje to będzie. To sobie zapiszcie, misiaczki.

Będziemy to dalej ciągnąć dla tych pięciu czytelników.

czytam: James Plunkett – Strumpet City

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czy to już koniec?

27 gru

Platforma blog.pl, tak jak i ten blog, dogorywała od jakiegoś czasu. Oficjalnie zniknie to wszystko z końcem stycznia.

Dwa dni temu, w Boże Narodzenie, John wyciągnął mnie na plażę w Long Island i przy kilku stopnia mrozu oświadczył się i założył pierścionek na paluszka. I tak się właśnie kończą internetowe romanse.

Te dwa wydarzenia, które tak ciekawie zbiegły się w czasie sugerują, że może uznać to za długo wyczekiwany happy end i nie męczyć tych kilku czytelników-niedobitków kolejnym sezonem. W końcu tak się kończą romantyczne komedie i powieści Jane Austen.

Oczywiście można tez uznać to wszystko za początek czegoś zupełnie nowego i stworzyć ekscytujący spin-off gdzieś w innym zakątku sieci.

Przemyślę to sobie jak wrócę z Nowego Jorku i dam wam tu znać. Watch this space i dosiego!

czytam: Annie Proulx – Barkskins

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

hop hop

28 lis

Od ostatniego wpisu zmieniło sie w moim życiu tyle, że teraz już mam kurtke na zimę. Angielską zimę. Na nowojorską zimę cały czas nie. Butów nadal nie mam. Wszystkie dziurawe. A poza tym to życie jak zwykle jest zlepkiem piątków wieczór, poniedziałków rano i śród po południu – jedynych momentów w których wychylam głowę z tego kołowrotka i odnotowuję nieubłagany upływ czasu.

Jest coraz zimniej i ludzie się ubierają coraz cieplej przez co w ogóle nie da się wcisnąć do metra, bo stoją tam same puchowe bałwany.

Nie mam dla was żadnych plotek. Żadnych emocjonalnych kolejek górskich. Życie się telepie jak tramwaj.

Kiedyś pisałam jakiej piosenki słucham, teraz będę pisać jakie książki czytam, bo tylko to się w moim życiu zmienia.

currently reading:
Thomas Piketty – Capital in the 21st Century (Jak Marks da to skończę przed końcem roku)
Robert Edric – The London Satyr (autor lub wydawca mi to kiedyś wysłał do recenzji i wsadziłam w jakiś kąt z 6 lat temu i właśnie z tego kąta wyciągnęłam)
Faith Hunter – Skinwalker (bzdury)
Jessica Jarlvi – When I Wake Up (bzdury też, słucham na audiobooku wieczorem do spania)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

03 lis

Mam już przedziwne parcie na Święta, święta. Chcę już, żeby były światełka, grzane wino i cały ten zestaw, który jakoś urozmaica ogólną nudę życia. 16 grudnia lecę do Nowego Jorku i zostaję tam do końca roku, więc życzę sobie święta w Londynie już teraz, bo chcę święta i w Londynie i w Nowym Jorku. Taka jestem pazerna.

Chcę też żeby było zimno, mimo że nie mam ani zimowej kurtki ani butów, bo jak już mówiłam wcześniej jestem biedną artystką. Jest to jedno z moich wielu absurdalnych pragnień, które nie są w moim interesie.

Chcę też, żeby była cisza i spokój.

Czytam wspaniałą książkę teraz – Ghosts of the Tsunami autorstwa Richard Lloyda Parry’ego. Mam nadzieję, że Czarne lub ktoś to wyda w Polsce, bo jest to obowiązkowa lektura.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mężczyzna docelowy i inne sukcesy

06 paź

Cześć misiaczki.
Na pewno wszystkich moich trzech czytelników chciałoby wiedzieć, co się u mnie dzieje. Właściwie jak tak z góry popatrzeć to nie jest źle. Już od prawie roku nie biorę leków i dzięki medytacjom, terapiom i innym, można powiedzieć, że to mój pierwszy rok od wielu lat bez depresji i bez skutków ubocznych antydepresantów.

Romans z panem z internetu o dziwo przeszedł pomyślnie próbę rzeczywistości i rośnie w siłę. Boję się jak cholera, bo to już ma być ten docelowy, bo oboje jesteśmy po tej stronie trzydziestolactwa, której bliżej do czterdziestki niż trzydziestki. Nie stać nas też na latanie w kółko między Nowym Jorkiem a Londynem, bo jesteśmy oboje z tych zdolnych, ale leniwych i żadnej fortuny, nawet niewielkiej, się nie dorobiliśmy. Z powodu bycia starymi biedakami, lub też biednymi staruchami postanowiliśmy, że w lato weźmiemy ślub, abyśmy mogli zamieszkać w tym samym kraju. No ale póki co to sobie latamy. Dali mnie nawet wizę do tej Ameryki, więc po 17 latach powrócę zobaczyć co się tam wyrabiało pod moją nieobecność.

Myślę, że powinnam wymyśleć mu jakiś lepszy pseudonim niż Pan z internetu – śmiało zaproponujcie coś w komentarzach.

Z innych sukcesów to udało mi się opchnąć opowiadanie do antologii, która wyjdzie nakładem uznanego wydawnictwa i z udziałem innych prawdziwszych pisarzy.

A powieść nadal dłubię. Już się 7 lat i wersja czwarta lub piąta. Ale czasem miesiącami do niej nie zaglądam, bo wiadomo, zdolna ale leniwa. Czasem tylko mi siły na seriale starcza.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Żuczki

19 maj

Nie mogłam sobie w ogóle hasła przypomnieć do tego blogaska. Co u mnie nowego. A no wiecie. Najpierw rozwaliłam sobie staw krzyżowo-biodrowy, a później dostałam takiego zapalenia ucha, że aż mi pękła błona bębenkowa. Same atrakcje.
Cały czas jestem zakochana w panu z internetu. Cały czas ‚zbieram się do kupy’ od trzydziestu iluś lat już.
Wymyśliłam, że założę sobie ładną i profesjonalną stronę i będzie tam też porządny blog, tak że stay tuned. Aczkolwiek, będzie tam wszystko po angielsku, bo ja już się po polsku nie umiem elegancko wysławiać i oddałam już Polsce wszystko co jej byłam winna, a teraz zrzucam to jarzmo polskości i ruszam tam gdzie horyzont.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Co by wam tu

01 mar

Co by wam tu powiedzieć.
Chodzę do pracy dzień w dzień. Przestałam brać leki i muszę samodzielnie zarządzać wszystkimi neurozami swoimi znowu. Jakoś sobię radzę z tym, raz lepiej, raz gorzej.

Od 2.5 miesięcy prowadzę romans internetowy z mężczyzną na drugim końcu świata. Jak jakaś gówniara, której życie nie wyrównało jeszcze romantycznych wizji.

Walczę z różnymi biurokratycznymi szaleństwami, z własnym lenistwem, z własnym ciałem, z własną głową.

Czytam dużo rzeczy, często ze zrozumieniem. Piszę trochę, czasem z sensem.

Najbardziej nie lubię jak przyjdę na stacje na minutę przed odjazdem kolejki i nie ma już żadnych miejsc siedzących i muszę stać całą drogę do pracy i nie mogę czytać książki, bo w jednej ręcę mam zawsze kawę, a drugą się muszę trzymać rurki. Strasznie tego nie lubię i potem mam zawsze zły dzień.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niezłe hece

06 paź

Niezłe hece w tej Polsce. Ale u nas też niezłe hece. A w USA to dopiero hece.
W Kanadzie spokojnie. Może do Kanady trzeba?

Albo udać się na bardzo głęboką emigrację wewnętrzną, zapaść się w sobie po same końce palców, zaplątać się na amen w zakamarkach własnej duszy. Żeby ta gorąca głowa miała chwilę, aby ostygnąć, bo już mi lawa uszami wycieka.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bez pracy nie ma kołaczy, na cholerę mi kołacze

30 sie

Zawsze w którymś momencie nawet najfajniejszej pracy przychodzi wreszcie ten czas kiedy myślę, że już naprawdę nie widzę dalszego sensu. Wszystko zaczyna mnie wkurwiać, wszyscy dookoła są głupi i irytujący. Zazwyczaj dzieje się to po 1,5 roku najdłużej. Czasem po tygodniu.

Potem przez rok lub dwa lata myślę o tym, że muszę zmienić pracę, bo inaczej oszaleję i żadne podwyżki tego nie zmienią. Sa to dwa lata pełne złości i frustracji. Aż w końcu jakoś tę pracę zmieniam i cały cykl zaczyna się jeszcze raz.

Doszłam właśnie do takiego punktu teraz. Pozytywne strony tej sytuacji są takie, że nagle wszystko poza pracą wydaje mi się wspaniałe i pełne sensu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS