Szybki update - niestety już prawie w ogóle nie umiem mówić po polsku 2010-03-16 23:08:37

Kochani,
Nie umarłam, a wręcz przeciwnie - żyję nadal. Nie ustaję w wysiłkach zostania artystką. Ostatnio kupiłam sobie nawet bardzo bardzo drogie kredki. Można by pomyśleć, że fakt, że dwoje ludzie uznało, że mój rysunek szarlotki przedstawia w rzeczywistości żółwia jakoś mnie zdeprymuje i ostudzi mój zapał, ale nic z tych rzeczy.
Od dwóch miesięcy prowadzę konkurencyjnego bloga, na którego wrzucam wszystkie moje rysunki, ale nie podaję go jeszcze do ogólnej wiadomości publicznej, bo wystarczy mi, że dwie osoby mówią, że moja szarlotka to żółw.

Wpadłam ostatnio na rewolucyjny pomysł - zapisałam się do serwisu randkowego. Jutro mam pierwszą randkę z jakimś sympatycznym chłopcem, który pracuje w wiadomościach BBC.
Powiedziałam otwarcie Henriksowi, że zaistniała taka sytuacja, że idę na randkę. Henriks się roześmiał i pokręcił głową, co jest u niego jawną oznaką, że jest niezadowolony. Przypomniałam mu więc, że dwa razy mu ofiarowałam swoją rękę i dwa razy ją odrzucił, więc niech teraz będzie grzeczny. A Henriks na to, że czy żeby wziąć ślub to nie musimy najpierw chodzić ze sobą? Przypomniałam mu zatem, że i to rozwiązanie mu proponowałam, ale również je odrzucił. A on, że nieprawda. Bo on chce być ze mną, tylko najpierw musi pewne rzeczy ogarnąć. Więc okazało się, że my się od 5 miesięcy na stopie przyjacielskiej widujemy dwa razy w tygodniu, ponieważ on ogarnia pewne rzeczy.

Luis Roberto z kolei przyjął inną technikę. Powiedział, że nie mogę iść na tę randkę, bo jest to niebezpieczne. Nie znam tego mężczyzny, i chyba gazet nie czytam. Przypomniałam mu więc, że jego też nie znałam zanim go nie poznałam. Dalsze argumenty były w stylu 'nie, bo nie'.

Czytam Fabrykę Os, bo wstąpiłam do Brixton Book Club i muszę to do czwartku przeczytać. Jak to się kiedyś mówiło tak śmiesznie: przeorała mi psyche ta książka? Tak to się mówiło? W każdym razie nieźle wali po mordzie.

song: Warren G - Smokin Me Out

PS. Pozdrawiam Pusię, dzięki której ta notka zaistniała.

skomentuj (5)

Sour Times 2010-03-03 22:56:51

Byłyśmy z Sylwią na zakupach wczoraj i zgubiłyśmy się w pewnym momencie, więc dzwonię do niej, a Sylwia mówi, że jest w szatni. Wiecie, większość sklepów z ubraniami ma szatnie, gdzie można przymierzyć rzeczy.
Kupiłam sobie za małe dżinsy, dwie pary w dodatku. Bo postanowiłam, że schudnę.

song: Portishead - Sour Times

skomentuj (9)

Kobieta na skraju zalamania nerwowego 2010-03-01 13:06:03

Mialy byc komiksy z mojego fascynujacego zycia, wiec voila.

Okazuje sie, ze mozzarella sie pisze przez dwa 'z'

.mozzarella

Dla nie-angielskich: W dymku - Jezeli nie maja mozzarelli, to dostane szalu.

song: Credence Clearwater Revival - Fortunate Son

skomentuj (2)

No, it's not that time of the month 2010-02-28 20:39:14

Tak wygląda życie na emigracji:
mama i tata

Anyway. Nie wiem, co zrobić z Henriksem i Luisem Roberto. Z Henriksem znowu już byliśmy stopie zupełnie koleżeńskiej, ale wczoraj znowu miał jakieś zwarcie w głowie najwyraźniej i próbował mnie pocałować lub coś w tym stylu. Henriksa bardzo lubię, bo jest zagorzałym fanem mojej sztuki. Luis też właściwie. Zachwyca się tyle ile trzeba, ale myślę, że jednak bardziej podobają mu się moje piersi. W sumie nie ma co się dziwić, piersi mam lepsze niż rysunki.
Poza tym to nic się nie dzieje, nikt mi się nie oświadczył, pomijając Garfielda i Glu, którzy to robią nieustannie w kilkutygodniowych odstępach. W końcu się zestarzeję tak, że będę musiała któregoś przyjąć (i zapewne wtedy się okaże, że oferta już nieaktualna).

Moja praca doprowadza mnie do szału. Właściwie to źle to ujęłam. Moja praca doprowadza mnie do cichej desperacji. Codziennie jak stoję przed drzwiami do biura czuję, że mi się odbija śniadanie. Po prostu zupełnie nie ogarniam, jak można spędzać tyle czasu dziennie robiąc coś, co się ma kompletnie w dupie. Wiem, że są ludzie, którzy lubią swoją pracę i zamierzam do nich dołączyć, bo czuję, że jeżeli tego szybko nie zrobię to zrobię coś innego, o wiele głupszego.

Dopadł mnie właśnie bezsens życia.

song: Thomas Newman - American Beauty

skomentuj (9)

Prawdziwa sztuka krytyki się nie boi 2010-02-21 12:58:04

Jeżeli miałam jakieś wątpliwości co do mojej artystycznej kariery, to teraz na dobre zostały rozwiane. Jeszcze na dobre nie zaczęłam, a moja sztuka już wzbudza kontrowersje i ostre wymiany zdań. O czym, jak wiadomo, marzy każdy artysta. Moim następnym projektem będzie ulepienie matki boskiej z odchodów żubra.
Póki co nadal muszę chodzić do pracy i codziennie o 6 wieczorem wpychać się do pociągu linii Bakerloo, który wygląda tak:

bakerlo train

Zaczyna mnie to trochę frustrować. W środę się obudziłam i jakoś mnie szyja bolała, więc stwierdziłam, że nie idę. Zostałam w domu i zrobiłam pranie.
Przeczytał ktoś wszystkie część Czarnoksiężnika z Oz? Wiecie, że tego jest chyba z 14 części!?

Czy teraz skoro nie interesuję się chłopcami i jestem artystką nadal muszę myć włosy ?

song: Adriana Evans - Seein' Is Believing

skomentuj (11)

Drop in and draw 2010-02-15 13:49:54

Yesman (wrogiej frakcji chyba) radzi mi z dobrego serca, abym zaniechala kariery artystki i dalej zajmowala sie chlopcami. Pomysl zupelnie bez sensu. Moze rezultaty sa poki co raczej cienkie, ale trzeba wziac pod uwage, ze jestem artystka dopiero od miesiaca. Chlopcami sie zajmuje juz 10 lat z okladem i rownie cienkie mam rezultaty.
Trzeba w koncu uznac porazke, zaakceptowac to, ze nikt sie ze mna nigdy nie ozeni i oddac sie innym pasjom.
Zeby nie bylo, ze jestem goloslowna - Walentynki spedzilam w Notting Hill Arts Club na "Drop in + Draw". Byli tam rozni ilustratorzy i autorzy komiksow, a na stolach lezaly kredki, flamastry i kartki. Ludzie sie porozsiadali na kanapach i fotelach i zaczeli rysowac. Bylo zupelnie fajnie jak w przedszkolu z ta roznica, ze mielismy piwo.
Bede Wam rysowac komiksy z moim przygodami. Chociaz niestety wczoraj sie okazalo, ze zupelnie nie umiem rysowac komiksow!

song: The Ting Tings - That's Not My Name

skomentuj (15)

Bezpieczeństwo i higiena pracy 2010-02-09 21:24:16

Kochani, wiem, że jest presja, żebym pisała notki, ale niestety nic godnego uwagi się nie wydarzyło. Dalej rysuję. Wczoraj mieliśmy szkolenie BHP na temat różnych zagrożeń jakie niesie ze sobą praca w biurze. Chyba najbardziej przestraszył mnie tzw. "mouse finger", którego można się nabawić od używania myszki. Dla przestrogi narysowałam Wam obrazek:


Niestety nie jest wykończony, albowiem wczoraj przyszli do nas panowie wieczorem i powiedzieli, że za 5 minut nam wyłączą prąd na kilka godzin. Bardzo się spieszyłam więc i napis robiłam już przy świeczce. Which explains a lot.

Robiłam też cały obrazek z głowy trochę się wzorując na własnej ręce (aczkolwiek jeszcze nie nabawiłam się mysiego palca).

W życiu uczuciowym bez zmian, Luis Roberto i Henriks. I nic nie wynika z niczego. Zatem będę dalej rysować.

song: Sound Directions - Play Car

skomentuj (4)

Księga Gości