RSS
 

03 lis

Mam już przedziwne parcie na Święta, święta. Chcę już, żeby były światełka, grzane wino i cały ten zestaw, który jakoś urozmaica ogólną nudę życia. 16 grudnia lecę do Nowego Jorku i zostaję tam do końca roku, więc życzę sobie święta w Londynie już teraz, bo chcę święta i w Londynie i w Nowym Jorku. Taka jestem pazerna.

Chcę też żeby było zimno, mimo że nie mam ani zimowej kurtki ani butów, bo jak już mówiłam wcześniej jestem biedną artystką. Jest to jedno z moich wielu absurdalnych pragnień, które nie są w moim interesie.

Chcę też, żeby była cisza i spokój.

Czytam wspaniałą książkę teraz – Ghosts of the Tsunami autorstwa Richard Lloyda Parry’ego. Mam nadzieję, że Czarne lub ktoś to wyda w Polsce, bo jest to obowiązkowa lektura.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mężczyzna docelowy i inne sukcesy

06 paź

Cześć misiaczki.
Na pewno wszystkich moich trzech czytelników chciałoby wiedzieć, co się u mnie dzieje. Właściwie jak tak z góry popatrzeć to nie jest źle. Już od prawie roku nie biorę leków i dzięki medytacjom, terapiom i innym, można powiedzieć, że to mój pierwszy rok od wielu lat bez depresji i bez skutków ubocznych antydepresantów.

Romans z panem z internetu o dziwo przeszedł pomyślnie próbę rzeczywistości i rośnie w siłę. Boję się jak cholera, bo to już ma być ten docelowy, bo oboje jesteśmy po tej stronie trzydziestolactwa, której bliżej do czterdziestki niż trzydziestki. Nie stać nas też na latanie w kółko między Nowym Jorkiem a Londynem, bo jesteśmy oboje z tych zdolnych, ale leniwych i żadnej fortuny, nawet niewielkiej, się nie dorobiliśmy. Z powodu bycia starymi biedakami, lub też biednymi staruchami postanowiliśmy, że w lato weźmiemy ślub, abyśmy mogli zamieszkać w tym samym kraju. No ale póki co to sobie latamy. Dali mnie nawet wizę do tej Ameryki, więc po 17 latach powrócę zobaczyć co się tam wyrabiało pod moją nieobecność.

Myślę, że powinnam wymyśleć mu jakiś lepszy pseudonim niż Pan z internetu – śmiało zaproponujcie coś w komentarzach.

Z innych sukcesów to udało mi się opchnąć opowiadanie do antologii, która wyjdzie nakładem uznanego wydawnictwa i z udziałem innych prawdziwszych pisarzy.

A powieść nadal dłubię. Już się 7 lat i wersja czwarta lub piąta. Ale czasem miesiącami do niej nie zaglądam, bo wiadomo, zdolna ale leniwa. Czasem tylko mi siły na seriale starcza.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Żuczki

19 maj

Nie mogłam sobie w ogóle hasła przypomnieć do tego blogaska. Co u mnie nowego. A no wiecie. Najpierw rozwaliłam sobie staw krzyżowo-biodrowy, a później dostałam takiego zapalenia ucha, że aż mi pękła błona bębenkowa. Same atrakcje.
Cały czas jestem zakochana w panu z internetu. Cały czas ‚zbieram się do kupy’ od trzydziestu iluś lat już.
Wymyśliłam, że założę sobie ładną i profesjonalną stronę i będzie tam też porządny blog, tak że stay tuned. Aczkolwiek, będzie tam wszystko po angielsku, bo ja już się po polsku nie umiem elegancko wysławiać i oddałam już Polsce wszystko co jej byłam winna, a teraz zrzucam to jarzmo polskości i ruszam tam gdzie horyzont.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Co by wam tu

01 mar

Co by wam tu powiedzieć.
Chodzę do pracy dzień w dzień. Przestałam brać leki i muszę samodzielnie zarządzać wszystkimi neurozami swoimi znowu. Jakoś sobię radzę z tym, raz lepiej, raz gorzej.

Od 2.5 miesięcy prowadzę romans internetowy z mężczyzną na drugim końcu świata. Jak jakaś gówniara, której życie nie wyrównało jeszcze romantycznych wizji.

Walczę z różnymi biurokratycznymi szaleństwami, z własnym lenistwem, z własnym ciałem, z własną głową.

Czytam dużo rzeczy, często ze zrozumieniem. Piszę trochę, czasem z sensem.

Najbardziej nie lubię jak przyjdę na stacje na minutę przed odjazdem kolejki i nie ma już żadnych miejsc siedzących i muszę stać całą drogę do pracy i nie mogę czytać książki, bo w jednej ręcę mam zawsze kawę, a drugą się muszę trzymać rurki. Strasznie tego nie lubię i potem mam zawsze zły dzień.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niezłe hece

06 paź

Niezłe hece w tej Polsce. Ale u nas też niezłe hece. A w USA to dopiero hece.
W Kanadzie spokojnie. Może do Kanady trzeba?

Albo udać się na bardzo głęboką emigrację wewnętrzną, zapaść się w sobie po same końce palców, zaplątać się na amen w zakamarkach własnej duszy. Żeby ta gorąca głowa miała chwilę, aby ostygnąć, bo już mi lawa uszami wycieka.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bez pracy nie ma kołaczy, na cholerę mi kołacze

30 sie

Zawsze w którymś momencie nawet najfajniejszej pracy przychodzi wreszcie ten czas kiedy myślę, że już naprawdę nie widzę dalszego sensu. Wszystko zaczyna mnie wkurwiać, wszyscy dookoła są głupi i irytujący. Zazwyczaj dzieje się to po 1,5 roku najdłużej. Czasem po tygodniu.

Potem przez rok lub dwa lata myślę o tym, że muszę zmienić pracę, bo inaczej oszaleję i żadne podwyżki tego nie zmienią. Sa to dwa lata pełne złości i frustracji. Aż w końcu jakoś tę pracę zmieniam i cały cykl zaczyna się jeszcze raz.

Doszłam właśnie do takiego punktu teraz. Pozytywne strony tej sytuacji są takie, że nagle wszystko poza pracą wydaje mi się wspaniałe i pełne sensu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wierz sobie w co chcesz, człowieku

19 sie

Dalej wszyscy absztyfikanci się nie dają do niczego i wróżę sobie zupełny uwiąd intelektualny przy nich.

Ale z drugiej strony po przeczytaniu ‚Sapiens’ mam ogólnie wyjebane na wszystko i pogrążyłąm się w bezdennym relatywizmie, bo nic nie znaczy nic i wszystko jest jedną wielką iluzją, którą sobie wymyśliliśmy na potrzeby przetrwania gatunku. I w ogóle po co cokolwiek.

Ostatnio poznałam faceta, który twierdził, że ‚flat earth theory’ has some good arguments.

I że on jest open-minded. A ja najwyraźniej jestem close-minded, bo w ogóle nie chcę uznać, że jest też to możliwe.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

intelektualne przesyłki

06 lip

Albo ja jestem coraz mądrzejsza albo coraz głupsi są ci faceci.

Zauważyłam ostatnio, że rozmawiam z nimi tym samym tonem, którego używałam gdy uczyłam dzieci angielskiego. Pełnym sympatii i zrozumienia, ale jednak z pozycji pewnej wyższości intelektualnej, udając że wcale nie jestem zaszokowana brakami wiedzy i nieszczególnie szybkim łączeniem faktów.

I lubię ich, co tu dużo mówić. Tak jak te wszystkie moje dzieci lubiłam, bo w nie wierzyłam.
I tak wszyscy umrzemy w samotności. I tak każdy z nas jest bytem oddzielnym i nieprzeniknionym. I tak wspólnota dusz nie istnieje. Wystarczy znaleźć kogoś z kim dobrze funkcjonujesz na co dzień, kto wie jak ci dogodzić w łóżku i czyni to chętnie i wystarczy. Intelektualne przesyłki można słać gdzieś w przestrzeń internetową licząc na to, że odpowiedni odbiorca je gdzieś tam przechwyci.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kopana

30 cze

Nie mam siły do tej piłki nożnej już. Co wieczór mówię sobie, że więcej już tych meczy nie oglądam. A potem znowu oglądam i pod koniec jestem wykończona emocjonalnie. Niemcy-Polska mnie prawie zabiło. Anglia-Islandia to była najpiękniejsza katastrofa jaką ostatnio widziałam. Chcieli z Europy, no to mają.

Oglądam teraz Polska – Portugalia, a spałam tylko 4 godziny, więc ostatkiem sił to oglądam.

Tak naprawdę to te wszystkie emocje dotyczą kilku innych rzeczy, ale przelewam je na piłkę, bo tak łatwiej.

W Wielkiej Brytanii wszyscy tylko o polityce od rana do nocy. I Torysi i Partia Pracy dokonują jakiegoś publicznego harakiri i zanim skończę pisać jakiś błyskotliwy komentarz na fejsbuku, to cała sytuacja się zmienia i żart się deaktualizuje.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

No to piszę

23 maj

Może znowu będę częściej pisać? Kto wie.

W Polsce było całkiem przyjemnie, pomijając widoki panów w koszulkach z polską husarią, żołnierzami wyklętymi i co tam jeszcze. Przysięgam, że kiedyś tylu tych ‚patriotów’ nie było. Jeden taki, od husarii polskiej, palił pety po kryjomu w pociągu podmiejskim i rzucał niedopałki na podłogę. Chciałam mu coś powiedzieć o szanowaniu mienia państwa polskiego, ale jeszcze by mi pokazał typowo polski szacunek do kobiet też, więc siedziałam cicho i czytałam książkę, pokasłując pasywno-agresywnie.

Ale żeby nie było, że w Polsce można znaleźć tylko niefajnych mężczyzn to poznałam też jednego fajnego mężczyznę w kawiarni. Uśmiechnął się do mnie i w starym dobrym stylu zapytał czy mógłby mi kupić kawę. Ja kawy z zasady nigdy nie odmawiam.

Gdyby nie przeszkody natury geograficznej i innej to już bym pozwoliła sobie zakochać się w nim bez pamięci. Jednak przecież jestem mistrzynią zdrowego rozsądku i pragmatyzmu, królową lodu i księżniczką emocjonalnego opanowania. Nie dla mnie takie szaleństwa.

PS. Nie wierzcie we wszystko co piszę w innych zakątkach internetu.
W ogóle w nic nie wierzcie.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS