RSS
 

Mokro

29 kwi

W Londynie pada deszcz od tygodnia z okładem już. Pada od rana do nocy, a potem od nocy do rana i nie przestaje. Żeby wyjść z domu trzeba się uzbroić. Już cała Wielka Brytania przesiąkła na wylot. Nawet ściany naszego domu są już pewnie mokre jak gąbka i wypłynie z nich woda, jeśli się je naciśnie. Musiałam wyjść do sklepu dziś. Po drodze mijałam truchła parasoli – ofiar nierównej walki z deszczem i wiatrem. Ich smutne metalowe pałąki sterczały z każdego kosza na śmieci, a te które miały mniej szczęścia leżały na chodnikach nasiąkając wodą, zupełnie bezbronne już.

Czuję się jak w jakiejś powieści z nurtu realizmu magicznego, w której pojawiają się różne niesłychane zjawiska atmosferyczne, aby zasymbolizować to lub tamto.

A w Warszawie trzydzieści stopni. W ten sposób wszechświat mówi mi, żebym wróciła do Polski.

song: Honey for Petzi – Power Loss

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

In another life

13 kwi

Jestem wielką fanką alternatywnych rzeczywistości, w których realizują się odwrotne scenariusze wszystkich decyzji z przeszłości, które czasem kwestionuję. I sama ta świadomość, że jestem szczęśliwa w tych alternatywnych rzeczywistościach, gdy moje życie poszło innymi torami mi wystarcza.

Czasami.

song: Gotye – Smoke and Mirrors

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W poszukiwaniu sensu życia

31 mar

Przyjeżdżam niedługo do Polski, gdzie odbędą się huczne obchody moich 30-tych urodzin. Nawet Maurycy nas zaszczyci z tej okazji.

Ciężkie są początki wiosny, nic tylko bym jadła i spała. Zasypiam wszędzie i o każdej porze, a głód mnie opętał tak wielki, że myślę o jedzeniu non-stop. Zmieniają mi się zachcianki co i rusz. W środę zapowiedziałam Maurycemu, że dzisiaj to tylko meksykańskie z dużą ilością guacamole. W czwartek dopadło mnie curry z krewetkami i tarka daal. W piątek poczułam nagle, że tylko feta i oliwki dziś, nic innego nie zaspokoi mojego głodu. Dzisiaj poczyniłam ukłon wobec mojej przybranej ojczyzny i zakupiłam paczkę crumpetów, którą mam zamiar zjeść po swojemu, to jest z serem, ogórkiem i sadzonym jajkiem. Anglicy się patrzą na mnie i przerażeni pytają: co ty robisz z tymi crumpetami? To nie są bajgle.

Ale wystarczy o jedzeniu, bo już się robię głodna znów.

Oglądałąm sobie dzisiaj takiego bloga: http://apenguinaweek.blogspot.co.uk . Jego autorka postanowiła zebrać i przeczytać wszystkie dawne Penguiny. Cel szlachetny, i oczywiście wszystkie te 3000 pingwinów wygląda oszałamiająco, to jednak stwierdzam, że te pingwiny raczej mało piękne są.

Myślenie o tych pingwinach natchnęło mnie do stworzenia własnej kolekcji czegoś. Jak człowiek coś kolekcjonuje, to ma wtedy cel w życiu i od razu mu raźniej. Mam duszę praktyczną i kolekcjonowanie bezużytecznych rzeczy (np. figurek jamników lub zapalniczek) zupełnie mnie nie satyfakcjonuje. Oczywiście zapalniczka nie jest bezużyteczna, ale trudno wytłumaczyć posiadanie tysiąca zapalniczek. Kolekcjonowanie win, z kolei, jest bezsensowne o tyle, że można albo je kolekcjonować, albo z nich korzystać. Po skorzystaniu z wina można co najwyżej kolekcjonować butelkę po nim.

Tak więc oczywiście będę kolekcjonować książki. Dawne polskie książki wydane zanim sztuka projektowania okładek zeszła zupełnie na psy. Wybrałam sobie kilka serii, które najbardziej do mnie przemawiają estetycznie i literacko i zamierzam je kolekcjonować.

Na początek seria Państwowego Instytutu Wydawniczego – KIK (Klub Interesującej Książki). W zamierzeniu miały tam być publikowane książki łatwiejsze w odbiorze, co nie znaczy, że książki nędzne bynajmniej.

Są one zupełnie ślicznej i wyglądają tak:

kik

Kolejną serią do kolekcji będzie seria z Kotem Czytelnika. Z tego co rozumiem, wydawane tam były książki dla takich ambitnych i dojrzałych nastolatków. Wygląda to tak:

zkotem

Kolejną serią którą chcę to książki wydawane w serii Koliber, wydawnictwa Książka i Wiedzakoliber

Oprócz tego bardzo chcę Serię z Delfinem – Czytelnika. Chyba będzie trudniej zdobyć komplet.

I na koniec będę jeszcze zbierać serię Współczesna Proza Światowa Państwowego Instytutu Wydawniczego.

PIW

To powinno mnie zajać na dobrych parę lat.

Jak macie jakieś w domu i chcecie mi opchnąć to się nie krępujcie. Jeżeli wiecie coś mądrego na temat tych serii, to się podzielcie.

song: Sara Taveres – Balance

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I po krzyku

14 mar

Wygląda na to, że się zeszliśmy. Ale co przez ten miesiąc się nacierpiałam to moje. Następnym razem myślę, że powinniśmy być trochę mniej uparci i mniej głupi.

Widzicie, my się nigdy nie pokłóciliśmy, a potem nagle coś się popaprało i nie bardzo wiadomo jak to się stało, ale zamiast porozmawiać o tym jak dorośli ludzi, to my jakieś cyrki.

W ogóle to werbalizowanie emocji chyba nam ciężko idzie. Trzeba było bardzo dużo alkoholu, żebyśmy wreszcie się przyznali jedno przed drugim, że tęsknimy.

A poza tym, to ostatnio weszłam w pracy na spotkanie i w pokoju było tylko trzech mężczyzn, więc powiedziałam: „Przepraszam, moja religia nie pozwala mi być w samej w pokoju z trzema mężczyznami.” I wyszłam.

song: Rihanna feat Calvin Harris – We Found Love albo kurde Peaches & Herb – Reunited

 

To wszystko nie zmienia faktu, że boję się niezmiernie, że raz mnie rzuci znowu, i że będzie to po części moja własna wina.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bum ta rara

06 mar

Juz naprawde nie wiem o co mu chodzi.

Czy on mnie jednak chce z powrotem, tylko nie wie jak to zwerbalizowac?

Balwan z niego jest straszny.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

.

04 mar

Nie moge.

Wysłał mi, kurwa, prezent i list.

Nie wiem po co.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prosto a potem w dół

24 lut

Moja mizantropia pokonała w końcu nawet i Maurycego. W związku z tym porzucił mnie.

Szło mi dobrze przez dwa tygodnie, bo byłam bardzo zła, a w przerwach słuchałam country. Jednak dzisiaj nie poszłam do pracy i zjadłam dwie czekolady.

Od jutra obięcuję być znowu szczęśliwa i miła i dobra i szlachetna i wesoła i pełna joie de vivre.

To jest żaden wysiłek tak się pogrążać w ogólnej rozpaczy, więc powalczę z tym od jutra i jakoś się do tej trzydziestki dotelepiemy. A potem to nie wiem.

song: Leela James – The Fact Is

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kto ma zimniej

04 lut

Oznaką tego, że się starzeje jest to, że są takie dni kiedy wolę masaż od seksu.

Wczoraj zafundowałam sobie taką przyjemność (Maurycy mi zakupił z okazji Bożego Narodzenia taki karnecik na różne usługi spa). Oficjalnie dodaję masaż do listy rzeczy, dla których warto żyć. Mam już sześć takich rzeczy, więc istnieje szansa, że się nie pozbawię życia w najbliższej przyszłości.

Słyszałam, że bardzo u Was zimno. U nas też. Niby tylko zero stopni, ale, uwierzcie, z dala od ojczyzny mróz bardziej daje w kość.

Nie mam nic więcej do powiedzenia, więc zrobię sobie herbaty i wracam do Dostojewskiego.

song: Heather Headley – I Didn’t Mean To

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jeden procent

21 sty

Byliśmy ostatnio z kolegą z pracy w domu jednego bogacza skatologować jego kolekcję win. Kolega w ramach siły roboczej do przenoszenia skrzynek, ja w ramach znawcy (ha, ha, ha). Bogacz się znudził kolekcjonowaniem win i chce wszystko sprzedać. Ma tych butelek za pół miliona funtów, ale już go to nie kręci, teraz postanowił kolekcjonować samochody. Już kupił chyba ze 30. Wszystko to nam opowiedział jego asystent. Powiedział nam też ile kosztuje utrzymanie ogrodu – prawie moją miesięczną pensję. W pewnym momencie przyszła żona bogacza (samego bogacza nie było) i zaczęła narzekać, że muszą teraz tyle rzeczy zrobić, wyremontować cały dół domu, spakować tę kolekcję win, coś tam jeszcze o marmurach. Oczywiście mówiąc, że muszą to zrobić, miała na myśli, że muszą komuś zapłacić, żeby to zrobił. Myślałam, że mnie zemdli. Oczywiście, chciałabym żyć wygodnie i pracować niewiele, ale Boże chroń, żebym kiedyś miała być tak bogata, że już bym nie wiedziała co z tymi pieniędzmi robić i wymyślała jakie to drogie, luksusowe dobra mogę kolekcjonować. Czy naprawdę, założenie jakiejś fundacji charytatywnej nie byłoby o wiele bardziej satysfakcjonujące? Nawet z takiej zwyczajnej, egoistycznej perspektywy? Czy nie lepiej podbudować sobie ego kolekcją dobrych uczynków niż kolekcją samochodów?

PS. Czy ktoś z Was czyta mojego bloga o książkach? Widzę ze 20 wejść z dudli dziennie, ale wszyscy siedzą cicho jak myszy pod miotłą.

PPS. Wygrałam ostatnio 20 książkek – wszystkie nominowane do Costa Awards we wszystkich kategoriach. Książki to jedyna rzecz, którą warto kolekcjonować. No i może jeszcze buty. Ale, kurwa, samochody?

song: Raphael Saadiq – Still A Man

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tance, hulance, swawole

04 sty

Przezylam swieta z rodzina Maurycego. Bardzo mnie dlugo straszyl swoja matka, ale oczywiscie okazalo sie ze nie taka tesciowa straszna. Ogolnie poziom stresu i paranoi byl zupelnie nieadekwatny do wydarzenia.

Na Sylwestra Maurycy wykombinowal ze pojedziemy do Szkocji i zrobimy to po szkocku. I tak to udalismy sie do Glasgow na Homanay (czyli Sylwester po szkocu). Na poczatek wszyscy chlopcy (oprocz Maurycego) przebrali sie w szkockie spodniczki, zawiesili sobie szkockie torebeczki na pasku i tak zesmy wparadowali na ceilidh odbywajacy sie w kosciele, ktory dawno przestal byc kosciolem i jest teraz Centrum Kultury Szkockiej. Tak na oko okolo 60% panow bylo w spodnicach, pardon, kiltach. Maurycy najprawdopodobniej wykoncypowal, ze wystarczy ze bedzie jedynym czarnym na calej imprezie, nie musi jeszcze byc jedynym czarnym w szkockim stroju ludowym.

Przy wejsciu dali nam po buteleczce szkockiej, ktora okazala sie bardzo przydatna, gdy ruszyly tance ludowe, w ktorych zobowiazani bylismy wziac udzial. Zespol przygrywal na skrzypkach i akordeonie, dajac nam przed kazdym numerem ogolne wskazowki co do tanca. Oczywiscie pierwsze dwie minuty kazdej piosenki przypominaly zupelny Armagedon, bo kazdy tanczyl sobie podlug checi i mozliwosci, ale ostatecznie wylaniala sie z tego jakas choreografia. I tak zesmy tancowali, az w koncu zarzadzono przerwe na poczestunek, ktorym oczywiscie bylo danie narodowe haggis – taka troche wykwintniejsza kaszanka podawana z brukwia i kartoflami.

 

Na koncu odliczylismy od 10 w dol, jakis wazny Szkot odegral na dudach “Auld Lang Syne” a mysmy spiewali, chociaz w ogole nie znalismy tekstu, a juz najbardziej ja.

 

Klawo bylo.

 

Song: Auld Lang Syne

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii